Urząd Miasta chce zachęcić do jazdy na rowerze. Najpierw niech zbuduje drogi rowerowe

Katowickie obchody Europejskiego Tygodnia Mobilności upłyną pod znakiem rowerów. Urząd Miasta chce przekonać mieszkańców, że rower może być wygodnym środkiem transportu, tymczasem to mieszkańcy muszą się troszczyć o kondycję rowerowej infrastruktury.

W samej Koszutce jeden z projektów zgłoszonych do Budżetu Obywatelskiego zakłada wymianę nawierzchni drogi rowerowej. Pomysł dotyczy modernizacji odcinka łączącego ul. Stęślickiego z ul. Sokolską. Zastanawiając się nad tym, czy zagłosować na ten projekt, doszłam do wniosku, że fajnie jest remontować, ale jeszcze fajniej organizować nowe połączenia dla rowerzystów. Z moją opinią chyba nie zgadza się Urząd Miasta, bo powstawanie nowej infrastruktury rowerowej idzie dość wolno, o ile w ogóle.

Niemniej, jak czytamy w informacji prasowej: miasto, szeregiem rowerowych inicjatyw, zachęca żeby „Przeciepnąć sie na koło”, a rowerowymi ambasadorami miasta staną się sami urzędnicy”. Redaktor naczelny Śląskiej Opinii czuje się tak zachęcony i zadbany jako rowerzysta, że aż przestał jeździć na rowerze. Ja z kolei zbierałam się do roweru miejskiego całe wakacje – stacje mam blisko po obu stronach trasy, no ale co z tego? Znalezienie komfortowej drogi z domu do pracy jest średnio wykonalne. Zostałam przy spacerach i tramwaju.

Rozumiem, że kampanie społeczne, dni bez samochodu i inne działania promocyjne mają pomóc w propagowaniu założeń zrównoważonego transportu. Zamiast wydawać pieniądze na sesje urzędników na rowerze można jednak, taki luźny pomysł, zainwestować w ścieżki rowerowe, obniżyć ceny biletów na tramwaj i może nawet sprawić, że komunikacja zacznie działać punktualnie.

Tematem przewodnim tegorocznej kampanii jest hasło „Lepsze połączenia”. Wszechświat kocha ironię.

Obrazek domyślny
Magdalena Kwaśniok