Darmowy kalendarz sposobem na ocieplenie wizerunku dewelopera? Radni nie kryją oburzenia

Firma Activ Investment, która zasłynęła nielegalną wycinką ponad stuletnich kasztanowców, w ramach poprawienia wizerunku… rozsyła kalendarze. Radni Jarosław Makowski i Łukasz Borkowski nie kryją oburzenia – to zresztą drugi z polityków w grudniu 2020 roku zawiadomił policję o działaniu dewelopera.

Wycinka odbiła się szerokim echem w lokalnych mediach, sprawą szybko zajęli się również miejscy aktywiści. Mimo społecznego oburzenia, przedstawiciele Activ Investment w liście skierowanym do radnych całą sprawę nazywają „przykrym epizodem”, co jest po prostu „przykrym żartem”. Podobnie zresztą rzekome dbanie o drzewostan i obecność zieleni w przestrzeni miejskiej – trudno mi uwierzyć, że autor listu może być ślepy na hipokryzję, którą wręcz ociekają te słowa. A jednak zdanie później firma chwali się szczególną troską okazaną czwartemu z kasztanowców. Świetnie, ale co z pozostałymi trzema? Fakt, że akurat jedno drzewo nie przeszkadzało w budowie (beto)Novej Mikołowskiej ma, jak rozumiem, wymazać wszystkie winy dewelopera? A nie, przepraszam, przecież są jeszcze kalendarze. To powinno załatwić sprawę.

Radni pytają o granice bezczelności, ja z kolei zapytam o granice polskiego absurdu; wszyscy wiedzą, kto i w jakim celu wyciął kasztanowce, a jednak deweloper jak był bezkarny, tak jest nadal. „Za przesłane życzenia dziękuję. Mam jedno i liczę że się spełni – aby firma poniosła karę za swoją zuchwałość i nielegalną wycinkę kasztanowców. Byłem na miejscu, złożyłem wtedy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Ze Stowarzyszeniem BoMiasto uczestniczymy w postępowaniu administracyjnym w Urzędzie Marszałkowskim. Liczę, że doczekamy się sprawiedliwości” – skomentował radny Borkowski. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że sprawiedliwości rzeczywiście stanie się zadość.

Obrazek domyślny
Magdalena Kwaśniok