Wyciekły dane subskrybentów newslettera. Czy Urząd Miasta przeprosił? Przynajmniej próbował

W ubiegłym tygodniu Urząd Miasta Katowice, jak co tydzień, rozesłał miejski newsletter do swoich subskrybentów. Tym razem doszło jednak do pomyłki – urzędnicy zapomnieli ukryć listę adresową, dzięki czemu każdy adresat ma dostęp do danych mailowych innych użytkowników.

Jak na wpadkę zareagował Urząd Miasta? Pewnie przeprosił? Skądże znowu, no chyba że za przeprosiny uznamy dodanie krótkiego słowa ”przepraszam” po przytoczeniu artykułu grożącego subskrybentom karą dwóch lat pozbawienia wolności. No cóż, słowo się zgadza, tylko skruchy trochę brak. W ślad za mailem z newsletterem do subskrybentów trafiła bowiem informacja, że użycie udostępnionych przypadkowo danych będzie nieuprawnione. Redakcyjna koleżanka, która maila otrzymała, ze strachem usiadła do klawiatury. Jak tu udowodnić, że adres mailowy posiadała już wcześniej?

W ostatnich latach wpadek Urzędu Miasta nie brakuje: wystarczy wspomnieć dziękowanie katowiczanom za udany weekend chwilę po tragicznym wypadku przy ul. Mickiewicza czy niesławny konkurs, w którym w celu zdobycia biletów należało „napisać na fun@katowice.eu, ilu górników poniosło śmierć w wyniku zamieszek”. Tę sytuację podsumuję tak jak podsumowałam wspomniane: przeprosić można, a nawet trzeba; pytanie jednak brzmi, kiedy miasto zacznie uczyć się na błędach? A swoją drogą, po takiej akcji dokupiliby chociaż trzy ławki do parku albo zasadzili drzewo, zamiast straszyć ludzi więzieniem.

Jeżeli boicie się newslettera, co jest zupełnie zrozumiałe, wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie u nas i na Śląska Opinia.

Obrazek domyślny
Magdalena Kwaśniok