Duński urbanista rozpoczął zbiórkę na „antykatowicką” podróż po polskich miastach

Mikael Colville-Andersen, który wśród katowiczan zasłynął krytycznymi komentarzami wobec miasta, po raz kolejny o sobie przypomina. Tym razem duński urbanista postanowił zorganizować zbiórkę na ”antykatowicki tour”.

Kiedy Colville-Andersen był gościem konferencji WUF11, katowicki krajobraz nazwał dystopijnym; z radzieckimi przejściami dla pieszych i wszechogarniającym chaosem. Katowice zrobiły na urbaniście takie wrażenie, że postanowił do Polski wrócić i sprawdzić, czy w innych miastach planowanie przestrzeni wygląda lepiej.

Nie jestem optymistą – komentuje jednak urbanista i dodaje, czego się spodziewa: – To może być depresyjna urbanistyczna wersja „Dekalogu” Kieślowskiego, z muzyką w równie depresyjnej wersji Szymanowskiego.

Duńczyk zapowiada, że nie będzie udzielał profesjonalnych porad, a jedynie spotka się ze znajomymi, którzy w danych miastach żyją, żeby poznać kontekst historyczny i zaproponować rozwiązania zauważonych przez niego problemów. Z opisu wynika, że chętni zapłacą za… Wakacje urbanisty, których ten potrzebuje, by odbyć rekonwalescencję po wizycie w Katowicach. – Zebrane fundusze pokryją koszty podróży i zakwaterowania oraz alkoholu, aby utopić w nim urbanistyczne smutki lub celebrować dobrą urbanistykę – dodaje żartobliwie Duńczyk. Na ten jakże słuszny cel na stan z wtorkowego poranku pieniądze wpłaciła jedna osoba. Jeśli ktoś chce się dorzucić – można to zrobić TUTAJ.

Za prawdziwą przyczynę podróży Andersen uznaje jednak ”odczarowanie Polski”, którą jak sam pisze, kocha. Cóż, przynajmniej władze Katowic zachęciły urbanistę do ponownych odwiedzin w kraju. Zawsze jakiś sukces.

Obrazek domyślny
Magdalena Kwaśniok