Poniżej krytyki, czyli parę słów o internetowej komunikacji Katowic

Katowickie biuro prasowe niezmiennie pokazuje, że w rywalizacji o tytuł króla braku taktu nie ma konkurencji – każdą kolejną PR-ową wpadką co najwyżej podnosi poprzeczkę samo sobie po to, by parę tygodni później przeskoczyć ją ze sporym zapasem. Oburzenie mieszkańców tym razem wywołał pomysł na konkurs, w którym rozdano wejściówki na koncert w NOSPR: „Aby je zdobyć wystarczy napisać na fun@katowice.eu, ilu górników poniosło śmierć w wyniku zamieszek”.

Zacznijmy może od początku: nie, to nie były zamieszki. To była pacyfikacja. Jeśli przynajmniej połowa Polski (i znaczna większość władzy centralnej) odmawia Ślązakom ich własnej historii, należy dbać o tę tożsamość historyczną, która mieszkańcom Śląska pozostała – nie spłycać jej i nie zakłamywać błędnie dobranymi słowami. Zwłaszcza nie na profilu miasta, które jest stolicą Śląska, przynajmniej administracyjną. Słowa mają znaczenie i kształtują świadomość społeczną, tak jak kształtują ją błahe z pozoru posty internetowe. Śmiem twierdzić, że władze miasta nie mają pojęcia o idącej za tym odpowiedzialności, a dowodów na to mam sporo – wystarczy przypomnieć sobie zdjęcie Prezydenta Marcina Krupy trzymającego psa w czasie prowadzenia auta.

Dziękowanie katowiczanom za udany weekend chwilę po tragicznym wypadku przy ul. Mickiewicza wydawało się szczytem nietaktu, któremu trudno będzie dorównać. A jednak. Naprawdę chciałabym poznać osobę, w której umyśle zrodziło się połączenie słowa „fun” z pacyfikacją kopalni „Wujek”. Tak krzywdzącej i ociekającej niewrażliwością społeczną abstrakcji nie może przecież wymyślić każdy, i całe szczęście. No ale, prezydent przeprosił, wszystko w porządku. A my dalej będziemy ze swoich podatków finansować promocję miasta, w którym chciało się stawiać pomnik Ofiar Tragedii Górnośląskiej, ze śmierci górników kopalni „Wujek” robiąc jednocześnie przepychankę o bilety.

Przeprosić po takiej sytuacji można, a nawet trzeba; pytanie jednak brzmi, kiedy miasto zacznie uczyć się na błędach?

Magdalena Kwaśniok
Magdalena Kwaśniok