Gdzie pracuje i ile zarabia katowicki radny?

Jednym z podstawowych obowiązków członków Rady Miasta jest coroczne przedkładanie oświadczenia majątkowego. Przymus ten wiąże się z równie elementarnym uprawnieniem obywateli wybierających swoich przedstawicieli w wyborach bezpośrednich – mówiąc kolokwialnie, przysługuje nam prawo do wiedzy, kto, gdzie i ile zarabia. O ile prześledzenie 28 tabelek (czasami wypełnionych ręcznie pismem dalekim od kaligrafii) nie wydaje się pasjonującym zajęciem, o tyle wyniki pobieżnej analizy mogą i powinny wzbudzić zainteresowanie mieszkańców miasta. W opinii przeciętnego Polaka najbardziej atrakcyjne w zdobyciu władzy, zwłaszcza ogólnokrajowej, są przecież właśnie pieniądze, których nawiasem mówiąc, według obywateli jest w polityce wciąż zbyt dużo. Jak ta kwestia wygląda na najniższym szczeblu władzy?  

Niewielu zadaje sobie pytanie, czy dieta może być jedynym źródłem utrzymania radnych miejskich. Już na wstępie wypada więc zdemontować funkcjonujący wśród części mieszkańców mit: nawet przy pełnej ascezie, nie ma takiej możliwości. W większości przypadków dochód ze sprawowanej funkcji oscyluje bowiem w okolicy 30 tys. rocznie i de facto pozwala jedynie na rzeczywiste pokrycie kosztów prowadzonej działalności społecznej. Kogo więc stać na angażowanie się w miejską politykę? 

Jak przystało na clickbaitowy artykuł o pieniądzach, zacznijmy od tego, co w Polsce lubimy najbardziej – stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. Radnych, którzy zarabiają w państwowych przedsiębiorstwach, nie brakuje. Jednym z nich jest sam przewodniczący Rady Miasta, Maciej Biskupski, zatrudniony na umowie o pracę w spółce WĘGLOKOKS S.A., z tytułu czego osiągnął w ubiegłym roku dochód rzędu 179 309,32 zł.  

O (relatywnie) niewiele ustępują mu radny wybrany z listy Forum Samorządowego – Tomasz Szpyrka, który w Katowickich Wodociągach S.A. zarobił 147 147,41 zł, oraz radny wybrany z listy Prawa i Sprawiedliwości. Zatrudniony w Totalizatorze Sportowym Dawid Kamiński osiągnął dochód w wysokości 132 571,15 zł. W Katowickich Wodociągach pracują również Wiesław Mrowiec oraz Piotr Pietrasz – obaj wybrani z listy PiS-u. Drugi ze wspomnianych radnych zajmuje zresztą jeszcze jedno stanowisko, o którym warto wspomnieć: jako członek rady nadzorczej Radia Katowice, Piotr Pietrasz zarobił 42.242,40 zł. 

Bartosz Wydra w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Odpadami Sp. z o.o., jako członek zarządu, osiągnął dochód na poziomie 161 650,00 zł. Nie to jest jednak najciekawsze – radny pracuje bowiem w MPGO w Sosnowcu; mieście rządzonym przez Platformę Obywatelską, choć sam startował z listy partii rządzącej. To najlepiej pokazuje, że polityka samorządowa rządzi się swoimi prawami i nierzadko zdarza się, że przynależność do odmiennych ugrupowań nie zamyka drogi do współpracy.  

Skoro już o polityce krajowej i Platformie Obywatelskiej mowa, warto zwrócić uwagę na radnych wybranych z listy Koalicji: Barbara Wnęk-Gabor, jako Główny Specjalista ds. Marketingu i Sprzedaży, w spółce Stadion Śląski Sp. z o.o. zarobiła 107 965,68 zł, głównym źródłem utrzymania Łukasza Borkowskiego jest zaś sama praca w biurze Platformy Obywatelskiej, gdzie zajmuje stanowisko Starszego Specjalisty. Radny z tytułu umowy o pracę osiągnął dochód 28 947,24 zł, z tytułu umów zleceń zaś 19.484,75 zł. Podobnie sprawa wygląda w przypadku Jarosława Makowskiego, którego dochód opiera się na działalności publicystycznej oraz stanowisku dyrektora Instytutu Obywatelskiego. 

Grono radnych prowadzi również działalność związaną z nieruchomościami: wspomniany Dawid Kamiński osiągnął przychód z tytułu najmu na poziomie 35 200 zł, Borys Pronobis na najmie zarobił zaś 134.399,42 zł. Zwłaszcza druga z wymienionych liczb dla wielu wydaje się nieosiągalna – proszę wybaczyć, na potrzeby tekstu wybrałam jaskrawe dane. Nie oznacza to jednak, że w składzie Rady Miasta nie ma osób o zarobkach bardziej zbliżonych do przeciętnego poziomu – w politykę samorządową angażują się przecież również nauczyciele i emeryci. Odpowiadając więc na pytanie postawione we wstępie: kogo stać na politykę miejską? W zasadzie każdego. Czy każdemu będzie równie łatwo się w nią zaangażować? Niekoniecznie.

Mogłabym kontynuować wymienianie wysokich, często niewyobrażalnych dla przeciętnego katowiczanina liczb – wszak radnych w Katowicach jest 28, mi w obszernym tekście udało się wspomnieć zaledwie o nieco ponad 10. Mogłabym również prześledzić to, co łączy nie tylko statystycznych Polaków, ale i, jak się okazuje, przedstawicieli władzy – kredyty, które ma ponad połowa składu Rady Miasta. Zamiast tego chciałabym jednak skłonić czytelników do refleksji. Oczywiście, możemy prowadzić dyskusję na temat prawa do prywatności funkcjonariuszy publicznych oraz przedstawicieli władzy. Możemy również zastanowić się nad tym, czemu to ograniczenie służy – i to właśnie do tego chciałabym zachęcić.  

Jestem przekonana, że ile osób, tyle opinii na temat zawartych w oświadczeniach danych. Niejednokrotnie opinie te zresztą zależeć będą od sympatii politycznych, które uwarunkują, jakie konotacje czasowe i personalne zauważymy, ale przede wszystkim – czyje wysokie zarobki będą nas razić po oczach. Bez względu jednak na interpretację, która z natury rzeczy jest dowolna, należy pamiętać o jednym: patrzenie władzy na ręce to nie tylko uprawnienie, ale i obowiązek świadomych wyborców. 

Default image
Magdalena Kwaśniok