Rada pierwszego kontaktu, czyli dlaczego warto mieć u siebie radę dzielnicy?

Na rady jednostek pomocniczych (czyli rady dzielnic) możemy patrzeć przez różne pryzmaty. Jedni mówią o nich jak o wiejskich radach parafialnych, na których ludzie organizują się na lokalny festyn. Inni określają je najniższym szczeblem samorządu lokalnego, jednak nie są one formalnie jednostkami samorządu – co potwierdził niezależny sąd w czasie kampanii wyborczej w roku 2018.

Oczywiście można się nie zgadzać z taką interpretacją sądu, jednak wyrok jest wyrokiem. Co nie zmienia faktu, że rady mimo iż nie są jednostkami samorządu, to są jednak jego elementem. Dodajmy elementem z dość silnym mandatem, bo przecież radni wybierani są w bezpośrednich wyborach. Głosujemy na nazwisko, a nie listę wyborczą. To jednak formalności. Ta pierwsze interpretacja rad dzielnic, jako zorganizowanej grupy lokalsów, też ma swoją rację i jest poprawna.

Postarajmy się jednak odpowiedzieć – czy są potrzebne?

Z własnego doświadczenia mogę odpowiedzieć zdecydowanie TAK! Mimo, że nasze statuty nie dają nam twardych narzędzi, którymi możemy zablokować realizację jakiejś inwestycji, to jednak mamy mandat do informowania mieszkańców i występowania w ich imieniu przed urzędnikami. Łatwiej jest grupie 15 lub 21 osób zorganizować społeczny opór wobec złych pomysłów, niż przeciętnemu Kowalskiemu. Popatrzmy też z drugiej strony: łatwiej zabiegać o jakąś inwestycję w dzielnicy, jeśli stoi za nią rada dzielnicy w porozumieniu z radnymi miasta. Kolejna zaleta to informowanie mieszkańców i zwracanie uwagi na proponowane zmiany, czy planowane inwestycje. Mieszkańcy bardzo często dowiadują się od radnych dzielnicowych o trwających np. konsultacjach społecznych.

Radni dzielnicowi mogą również organizować społeczność wokół wspólnych akcji na przykład: tworzenia ogrodów społecznych, dzielnicowych pikników, koncertów, kina plenerowego, sprzątania dzielnicy etc. Te wszystkie działania mają wspólny mianownik, jakim jest budowanie społecznej więzi pomiędzy mieszkańcami danej dzielnicy.

Nie zawsze pieniądze są kluczem do szczęścia i tak jest w tym przypadku. Wolisz ładne osiedle na którym wszyscy są anonimowi, gdzie dzieci spędzają czas przed komputerami? A może przeciętne osiedle na którym ludzie chodzą do jednego lokalnego warzywniaka, gdzie znasz tak dobrze sąsiadów, że nawet kojarzy ich domowego zwierzaka, który biega po gwarnym podwórku?

Odpowiedź jest chyba jasna. Jednym z kluczy do takiego sąsiedzkiego toposu jest właśnie rada dzielnicy. Wtedy nawet lokalni chuligani i hejterzy są jacyś bardziej swojscy!

Default image
Adrian Szymura
Rada Jednostki Pomocniczej nr 12 Koszutka